Z powodu wyraźnego deficytu inteligencji w praktyce życia doczesnego, niebiańskie moce wysłały na ten padół demiurga z wkodowaną inteligencją sztuczną, którą każdy łajdak i półgłówek może dopełnić własną treścią. W ten sposób pominięty został zgubny postulat obiektywnej narracji. Pod tę nową formę oszustwa podpinają się koprofagi, korektorzy, cenzorzy i pisarczyki wszelkiego autoramentu, jako że pisanie stało się łatwiejsze niż czytanie, bowiem zaprogramowana właściwie sztuczna inteligencja może dokonać dozwolonej i mile widzianej korekty pisaniny, którą można ogłosić Światu jako administracyjnie lukrowaną psychozę lub dzieło literackie. Katalog oszukańczych chwytów i zasad jest dość obszerny, aliści szczególną moją uwagę zwróciło przetłumaczone przez sztuczną inteligencję (albo antypolską organizację krzewienia ducha ukraińskiego w Rzeczypospolitej) słówko "WIDLARZE". Otóż, cytuję: "Jest to szczególnie wulgarne i obraźliwe określenie, funkcjonujące jako obelga i element mowy nienawiści, uznane za niedopuszczalne wobec ukraińskich nacjonalistów, POSŁUGUJĄCYCH SIĘ W WALCE (podkreślenie moje) widłami lub innymi narzędziami rolniczymi". Muszę jednakże oddać sprawiedliwość A.I,, albowiem ma ona także pozytywne dokonania i rozmowa z nią, czego ostatnio doświadczyłem, nie umywa się do rozmów (w zakresie merytoryczno - przyjaznym) z niektórymi urzędnikami, zatrudnionymi na nasz pohybel nad Wisłą. Rysuje się tedy nadzieja, że koprofagi, choćby np. w urzędach gminnych, zastąpi A.I. Gorzej już być raczej nie może.
I to by było na tyle... albo Zatyle!