niedziela, 11 sierpnia 2019

CIUPCIANIE

W zamierzchłych czasach pojęcie to wytłumaczyła mi z szelmowskim błyskiem w oczach  pewna pół wieku z hakiem starsza ode mnie matrona, której seksualna inicjacja przypadała zapewne jeszcze na początek wieku dwudziestego. W młodzieńczym osłupieniu i wstydzie wysłuchałem więc sentencji o rubasznym sarmackim rodowodzie, co niewiasta owa przyjęła z prawdziwą satysfakcją:-"Lepiej ciupciać bez miłości, niźli kochać bez ciupciania"! - rzekła z filozoficzną zadumą. W zakończeniu tego erotycznego monodramu dodała  informację, że to babcia przekazała jej tę maksymę, kiedy była dorastającą jeszcze dziewicą  - na wzór i podobieństwo Najświętszej Panienki.
A wspominam tę historię dlatego, że ciupcianie  (z 14-letnią ukraińską dziewczynką przymuszoną do prostytucji) zasłużonej pierwszej sejmowej baletnicy "Penelopy" Kuchcińskiego w podkarpackim burdelu nosi wszelkie znamiona polackiej racji stanu, realizowanej przy udziale floty powietrznej, oddanej wspaniałomyślnie przez tubylców do dyspozycji chuci "Penelopy". 
Nie mają tedy racji utyskujący malkontenci, że ginie w narodzie tradycja. Ona wręcz zyskuje jeszcze bardziej wielowymiarowy kształt, bowiem dopełnia ją polityczna pornografia likwidatorów Rzeczypospolitej.

sobota, 3 sierpnia 2019

RABINI operacyjni

Termin użyty przez majora "Gromskiego", "Gozdawy" (Tadeusza Wardejn-Zagórskiego), w meldunku ze Starego Miasta w dniu 25 sierpnia 1944 roku: "Wśród rabinów operacyjnych (III-ka i II-ka) - dalszy wybuch pewności siebie i nonszalancji". Niedaleko był Delegat Rządu i świta.

Nie będzie więc od rzeczy wspomnieć i o tym, że generalnej pacynce  mało było warszawskiej hekatomby, bowiem w podniosłym generalskim nastroju wydała w dniu 23 sierpnia rozkaz (na szczęście zignorowany) rozpoczęcia powstania w Krakowie.
Bór-Komorowski był dobrym kawalerzystą, w co wierzę. Ale na jego szarżę zasłużył tylko jego koń!

niedziela, 23 czerwca 2019

KUKIZ Paweł (II)

D.U.P.E.K. i Ignorant (Patrz: słownik wyrazów obcych). Polityczny inwalida i sejmowa chroma primabalerina w trakcie Wniebowstąpienia. Trybun Białego Domku na wariackich papierach. Sowietolog spóźniony. Rozrywkowa odsłona polackiego parlamentaryzmu.
(Druga edycja)

poniedziałek, 3 czerwca 2019

wtorek, 28 maja 2019

czwartek, 23 maja 2019

ŻORŻETA

Dyplomatyczna forma ekskluzywnej szmaty; coś na kształt perkalu dla podbijanego ludu, który w kolejnych wyborach manifestuje mentalność człekokształtnych parazytów. Paciorki made in U.S.A.

sobota, 20 kwietnia 2019

SOŁOWJOW Władimir

Potrzeba trochę czasu, aby zebrać myśli, bo Błotniaka zatkało! Ale gospodin Sołowjow zostanie  potraktowany z należną jego reputacji rewerencją. A ta jawi mi się jako polskie wkurwienie na programowo złą wolę lub pospolitą głupotę, tym bardziej wtedy, gdy płyną one z Rosji. To ja i wielu innych pracujemy nad odwróceniem antagonizmów rosyjsko-polskich i polsko-rosyjskich, nad dzielącym nas fatalizmem, a ten telewizyjny dziennikarski wypierdek jednym głuptackim i z premedytacją zacietrzewionym głosem obraca w nicość nasze wysiłki. Tedy wypada mi przypomnieć, kto odbierał polskie szlacheckie majątki po naszych Powstaniach. I komu te majątki były przekazywane przez carską administrację. Jak więc Sołowjow śmie obarczać Polaków takimi zbrodniczymi dokonaniami. Tam są konkretne liczby i ogólnie można powiedzieć, że 80 procent zasekwestrowanych przez carat majątków przeszło we władanie żydowskie. Więc kto odbierał?
Gospodin Sołowjow formułuje jeszcze najcięższe oskarżenie: "To wy, Polacy, nie naziści, wymordowaliście Żydów"!  Każdy, kto przeczyta kilka moich tekstów może zobaczyć, jak krytyczny stosunek mam do moich współplemieńców. Jednakże ta piramidalna kalumnia przekracza wszelkie granice. Jest więc Sołowjow szkodnikiem, który rusofobię w Polsce chce napompować dla antyrosyjskiej histerii w sobie wiadomym celu. Jeśli zaś prawdą jest, że prezydent Władimir Putin odznaczył Sołowjowa Orderem Aleksandra Newskiego, to uczynił to zapewne przez pomyłkę, i ja na jego miejscu bardzo bym się wystrzegał pochlebstw, którymi go obdarza. Ja, jako polski pan, daję Sołowjowowi najzwyczajniej w mordu - bo taką mam publicystyczną fantazję!
Sołowjow - potworek polackiej rusofobii i troski ojczulka Mołotowa!

P.S.
Dokładny cytat brzmi: "Większość Żydów była zabita nie przez niemieckich nazistów, a przez Polaków". "To wy, kanalie, (Polacy) mordowaliście, prześladowaliście i odbieraliście majątki  (Żydom).
.

piątek, 12 kwietnia 2019

MUR

Suwalskie Radio 5 - które szczyci się swoim patronem duchowym niezbyt Polsce przyjaznym Lewartowem-Geremkiem - skrzętnie odnotowało z właściwą sobie błyskotliwą emfazą, że suwalskie więzienie ubogaci się o czterystumetrowy betonowy wysoki mur i baraki, w których jakoby kilkudziesięciu więźniów będzie wytwarzać listwy przypodłogowe, bo taki rodzaj więziennej przedsiębiorczości wpłynie orzeźwiająco na zastygłe w umysłowym marazmie rzesze tubylczej ludności. Inwestycja ta pochłonie wprawdzie 10 milionów PLN, ale znajdzie tam też zapewne zatrudnienie ukraiński folklor jako strażnicy, bo przecież nie możemy wspominać bez końca ukraińskich zbrodni na bezbronnej ludności polskiej. Nie podano przy tym powodów dublowania istniejących ogrodzeń. Dlatego duch Kostki-Biernackiego stoi u więziennych bram, bo Suwałki - jak słyszę - nie są wyjątkiem. Obóz w Berezie Kartuskiej to polacka duma i zaczyn politycznej myśli w sam raz na obecne czasy. A jakby ktoś miał jakieś niestosowne wątpliwości, to "najwspanialsza na świecie armia" czuwa w niedalekim Orzyszu!  

DUBENINKI

Ta spora wieś na północy Suwalszczyzny doznała niebywałego zaszczytu. Owóż, wzorem niegdysiejszych propagandowych haseł z epoki Władysława Gomułki - który jednakowoż polskości nie zamierzał się wyzbywać, chociaż popełniał z tego powodu kardynalne błędy - wnuki postanowiły przekuć Gomułkowe dokonania na język dostępny dla wyuczonych analfabetów. Zadekretowano więc obchody na stulecie powołania Policji Państwowej: 100 POSTERUNKÓW NA STULECIE! I ten setny posterunek przypadł właśnie Dubeninkom. Urządzono tedy ministerialną fetę, bankowy premier też raczył przyjechać, ale nikt nie wspomniał, że Gomułka mówił o TYSIĄCU SZKÓŁ NA TYSIĄCLECIE!
I jakkolwiek by nie oceniać Gomułkowskich umizgów do proboszczów, biskupków i kardynałków, do katolickiej i rzekomo jedynej wersji polskich dziejów, to wyraziście się jawi różnica między szkołą a policyjnym posterunkiem, w którym tylko ktoś bezdennie naiwny będzie szukał pomocy.
Tak więc, bezmyślni Rodacy, jesteście oto wydawani na łup zaciężnych wojsk i aparatu przemocy z trudnym do ustalenia ośrodkiem decyzyjnym. Ale to z waszym udziałem odbywa się pogrom polskości!

środa, 6 marca 2019

MISZKA

Rosyjski niedźwiedź, któremu oświecone demo-kracje chcą zafundować kurację odchudzającą wbrew jego woli. Miszka ma jednak własne sposoby na pozbycie się politycznych dietetyków, terapeutów i intruzów, co zakute i swoiście swawolne z gwiazdkami na pagonach militarystyczne łby projektu Zagłady przyswoić sobie nie potrafią. Dlatego Jewo Wieliczestwo Władimir Putin wysłał tym generałkom jasny przekaz, że rakiety atakujące z terytorium Priwislanskiego Kraju świętą Ruś, nie tylko zostaną zniszczone, ale i ośrodki decyzyjne także, a te, jak wiadomo, znajdują się poza Rzeczpospolitą. Morał z tego wynika taki, że Miszka traktuje okupacyjne polackie władze ze szczególną dezynwolturą. Jest tedy nadzieja na prawdziwe zbliżenie myślącej części Lachów z resztą słowiańskiej rodziny. Legion Polski w Rosyjskiej Armii - że się powtórzę - to jedyny znak dla Rosjan, że nie pozostawiliśmy ich w potrzebie! I tak nam Swarożycu dopomóż!
Póki co zadekretowana rusofobia realizowana jest pod hasłem macenasa Bartosiaka: "W interesie Polski leży upadek Rosji". Tuż za nim tupie bezsilnie nóżkami kauzyperda Targalski.

piątek, 22 lutego 2019

HOŁKI

Wyjątkowo perfidne szkodniki posługujące się właściwościami mimikry. Zakładają tedy na swoje pancerze nie tylko garnitury i mundury, ale i otrzymują odpowiednio sute gaże za swoją bezinteresowną służbę na rzecz maluczkich tłumoków, którym świecą jako boskie objawienie, albowiem religijny fanatyzm może być zawsze użyteczny. Na miejsca swojej działalności wybierają zwykle tereny szczególnie cenne krajobrazowo i przyrodniczo, czyli parki narodowe. Swoich odchodów nie zabierają, bo z nich wyradzają się następcy. Wygląda więc na to, że popularne w ludowych wierzeniach strzygi odchodzą do lamusa.

poniedziałek, 4 lutego 2019

TERAZ Polska

Znak towarowy łupionej i sprzedajnej na wszelkie sposoby atrapy Rzeczypospolitej.


Rysował: Zdzisław Romanowski

piątek, 18 stycznia 2019

NIEWIADOMSKI Eligiusz

Emanacja odoru grobowej pleśni falsyfikującej wierność Rzeczypospolitej: tragarz katolickiego obskurantyzmu. Nieszczęsne wcielenie adoptowanej odsłony rycerskiego honoru, który nie pozwalał niegdyś bezbronnemu strzelić w plecy. Napędzona patryjotyczną narkozą trumienna purchawka, czyli polacka definicja pleśniowej grzybni, w której wiodą swój chwilowy żywot wybrańcy narodu jako grabarze polskości. Tekturowy malowany zbawca polskiej duszy i jej uśmiercony plenipotent.
Z pogrobowców wciąż jednak wydobywa się Niewiadomskiego swojski zapaszek...

czwartek, 27 grudnia 2018

ZAWADZKI Jerzy

Był kiedyś taki klecha w Suwałkach, z którym się przyjaźniłem. Odwiedzał mnie w trudnych moich chwilach zawsze zatroskany i zapraszał do siebie na obiad i dysputy. Miał poczucie humoru i takie wewnętrzne ciepło, bynajmniej nie emanujące katolicką pychą. Kiedy odprowadzaliśmy na wieczny spoczynek Józefa Majewskiego - z którym miałem nieco na pieńku - opowiadał ambarasujące dowcipy, bym nie uległ zwątpieniu w życie wieczne. Orator z księdza Jerzego był także nietuzinkowy, bo kiedy wygłaszał z ambony, zaraz światłość wiekuista niewiadomego pochodzenia unosiła się nad jego ornatem, co zapewne nie było mile widziane w kościółkowej administracji. 
Razu jednego odwiedził mnie w Bronnej Górze z Bohdanem Cywińskim po jego powrocie z emigracji, który poszukiwał na Suwalszczyźnie miejsca do zamieszkania. (Ale o Cywińskim dłuższa powinna być nota). Widzę więc księdza Zawadzkiego jak dziś, gdy w krótkich gatkach idzie leśnym duktem do wioski nad Wigrami.
Tyle o Dobrych Duchach, które w wądołach wigierskich zamieszkują, gdzie pogańskie tlą się światełka.

środa, 5 grudnia 2018

OLSZAŃSKI Wojciech

Komediant, któremu poświęciłem trochę atramentu dla dobra sprawy. Kiedy więc zaczął się patetyczny spektakl, nie szedłem w tłumnym pochodzie, ale proklamowałem tzw. zdanie odrębne i akceptację na wyrost, chociaż szybko zauważyłem, że coś musi gościa w moich tekstach szczególnie uwierać, do czego onże nie ma zamiaru się przyznać. Aliści prawdziwe wzburzenie wstąpiło w moją wątrobę dopiero wtedy, gdy ten umundurowany halabardnik nazwał mnie "strachliwym polaczkiem", bo nie aprobuję niszczenia grobów nawet naszych zaciętych wrogów. (Olszański jest zaciętym katolem, który na internetowej scenie wymachuje pogańskim symbolem). Tenże więc Olszański albo Jabłonowski na teatralnym afiszu, jako głupkowaty czternastolatek rozbijał młotem groby niemieckich żołnierzy, czym się wciąż bez żenady w patryjotycznym szale chwali. Zaiste, zasługi te w walce o polskość powinny być wreszcie należycie docenione, bo jest Olszański w dodatku politycznym wizjonerem, który własną główkę obarcza zadaniem ponad siły przeciętnego tubylca. Kiedy zaś chce błysnąć szczególnie oryginalną tezą aktorskiej publicystyki, wysyła Mazepę na Madagaskar, o czym Beniowski natychmiast informuje Słowackiego.
Jest też nasz wojowniczy halabardnik potencjalnym dzieciobójcą, albowiem jego fanatyczna niechęć do "kochających inaczej" zmaterializowała się w oświadczeniu, że gotów byłby zabić własnego syna,  jeśliby ten miałby takie odchyłki od przyjętego standardu. Wprawdzie Olszański ma córkę, ale jej życie może być zagrożone, gdyby miała nieostrożność ujawnić się jako lesbijka!
Zwyczajem Olszańskiego jest "dawanie z liścia" swoim oponentom. Ja nie nadstawię drugiego policzka i oddam! A rękę mam ciężką, wyćwiczoną w wieloletnim dźwiganiu kamieni, a nie patryjotycznym rozbijaniu kamiennych nagrobków.
Na Targówku znałem wielu podobnych Olszańskiemu chojraków!

sobota, 6 października 2018

PATLEWICZ Radosław

Kukiełka brodatej ortodoksji, czyli wystrugany z kijka ostentacyjny katolik. Podaje rzekome odkrycia jako własne wynalazki. Głosi, że 90 procent "tutejszych" ma w dupie Rzeczpospolitą. Ja nawet w tym segmencie nie tylko z Patlewiczem się zgadzam. Ale jak wytłumaczyć w takim razie, że tyleż deklaruje oficjalnie swój katolicki rodowód. Przecież katolicka bozia zawsze występowała na pierwszym miejscu w ojczyźnianej frazeologii!

wtorek, 25 września 2018

400 plus

Jako żem już nieco spleśniały Błotniak, nie oczekuję żadnych łask od katolickiej bozi, bo nabyte doświadczenia i resztki rozumu mi sugerują, żebym nie popadał w obłęd. Tymczasem inni zaprzedani watykańskim okupantom jegomoście i jejmoście skrzętnie gromadzą wszelakie ziemskie dobra. Tak więc, oprócz sutej państwowej kasy otwieranej na każde zawołanie, dopuszczalne jest korumpowanie bożego ludu w zamian za poparcie. Zawieszane są tedy odpowiednie chlebowe ordery na wyprężonych piersiach rzekomych kombatantów w walce z komunistycznym zniewoleniem, bo tylko taka wykładnia, póki co, obowiązuje. 
Kiedy ja, w archaicznych już czasach, wspomagałem - co ze wstydem dzisiaj wyznaję - różne inicjatywy, stojące kością w gardle ówczesnym politycznym adwersarzom, nie widziałem tam obecnych beneficjentów chlebowych orderów i miesięcznej wypłaty dodatku 400 PLN za jedną blaszkę, co jak blaszany bębenek wygrywa rytm na patryjotycznej maskaradzie.

poniedziałek, 2 lipca 2018

PRZYBYŁ Jan

Niedawne to czasy, gdy spotkałem Jegomościa w ułudzie eterycznej substancji. Zrazu więc z niedowierzaniem spoglądałem na projekcję jego cielesności. Wiele jednak zdawało się podtrzymywać hipotezę, że to jednak nie hologram. I, bynajmniej, nie jest tak, iż nie prowadziłbym z nim zażartych sporów. Ale mając takiego Sąsiada za płotem, nie utaciłbym wiary, że spór może być Sztuką. Albowiem tylko spieranie się w najbardziej szlachetnym znaczeniu jest zalążkiem dobra i piękna, a więc tych pojęć, bez których nasze Istnienie mieści się w tożsamości pantofelka. Jeśli myśl zastyga w bezruchu, to pozostają do dyspozycji katechizmy, slogany i ideologie. Także dlatego i w tym miejscu jestem zmuszony prawić banały.
Otóż i Przybył do nas ktoś z kilku wymiarów. Stare przysłowie powiada: Dom już gotów, można umierać! Któż jednak będzie na siłach w tym Domu zamieszkać?...
Póki co i doktor Przybył odprawia msze w intencji odczarowania "turbosłowiaństwa". (Jakże łatwo jest ten epitet odwrócić na katolicką stronę). W tym kierunku zmierza także Stanisław Michalkiewicz, który przebił Doktora  inwencją językową, określając próby słowiańskiego odrodzenia jako "ubeckie rzygowiny"!

wtorek, 15 maja 2018

CHEMTRAILS

"Znam się nieźle na lotnictwie " (Pitoń) albo "W dzieciństwie interesowałem się lotnictwem" (Braun) - to wystarczające kwalifikacje do formułowania hipotez przyczyn katastrofy smoleńskiej. Wyburzenie zaś hangaru na Okęciu jest również wystarczającym dowodem na wymordowanie w nim  pasażerów Tu-154 i smoleńską maskirowkę. Dlatego i chemiczne zrzuty nad Polską mogą być zaledwie nieszkodliwymi chmurkami - chociaż pojawiły się one akurat po wchłonięciu Polski przez NATO.  Widać więc wyraźnie, że zapylenie i rozpad tubylczych mózgownic osiągnęło stan krytyczny. (Pod tym wszakże warunkiem, że jest to realizacja scenariusza napisanego w Hollyjud).
Aliści ukazują się także "kłamliwe" wieści, iż jednym ze składników owych nieszkodliwych chmurek jest aluminium. Owóż jego działanie powoduje: wybuchy emocji, paranoję, utratę pamięci, niespójność mowy, nadmierną drażliwość i zmiany osobowości.
Czyż to nie wystarczy za polityczny polacki manifest?

piątek, 11 maja 2018

RADIO 5

Suwalska okupacyjna szczekaczka, głupawka tutejszej "elyty".
Po ostatecznym zatwierdzeniu 9 maja 2018 roku, hamerykańska ustawa 447 ma oto w Polsce zabezpieczenie dla jej realizacji. A tubylcza mierzwa się cieszy...
To dobra prognoza dla tych, którzy w nierządzie samorządnym upatrują ocalenia dla idei polskości.



poniedziałek, 26 marca 2018

WIOSNA

Nie lubiłem kiedyś Wiosny - której odmian jakże jest wiele - bowiem tylko w mroku zdawały się kryć tajemnice. Tymczasem żurawie już od miesiąca czekają ufnie na ciepłe podmuchy i wcale się z tym nie kryją.  Dzisiaj zaś przeleciał nad Bronną Górą klucz powracających dzikich gęsi. Niegdyś wiecznym mi się zdawało suwalskie porzekadło: "U nas, panie, zima trwa dziewięć miesięcy. A potem, panie, to już tylko lato i lato..."
Ale nadleciała nad Polskę wyświęcona w kruchcie demokracja. Do akcji włączyły się buldoźery i ogromne cięźarówki zwożące do serca Rzplitej wszystko co popadnie. Do pradawnej polskiej Puszczy i na brzeg wigierskiego jeziora zaczęto zwozić suwalskie wysypisko śmieci i tysiące ton żużlu, bowiem  samo(nie)rządowy jełop ma zwykle umysłową sraczkę i przywiązanie do prywaty. Niebawem nieliczne (4 osoby, dwa gospodarstwa) bogobojne pospólstwo otrzyma na koszt (341 000 PLN) reszty tubylców betonową autostradę do samego brzegu Wigier i na własne podwórko, co możliwości dalszego dewastowania wigierskiego krajobrazu skutecznie poszerzy. Już teraz w gminnym opisie teren ten (w środku Wigierskiego Parku Narodowego) występuje jako "obszar zabudowany, pozbawiony wszelkiej ochrony konserwatorskiej", chociaż w rzeczywistości są to pola uprawne i ląki. Z pewną tedy nostalgią  wspominam byłego dyrektora WPN, Zdzisława Szkirucia, który przynajmniej zabiegał - wprawdzie z mizernym skutkiem, albowiem w polskim parku narodowym taki dyrektor jest petentem u wójta, co jest powodem dyrektorskiej frustracji, przykrej nawet dla rzeczników rzek, jezior i lasów pradawnej Rzeczypospolitej - aby używać do reperacji dróg materiałów naturalnych, jak np. kamień i żwir.
Kiedy więc słyszę, że należy w samorządach przejmować władzę dla ratowania Rzplitej, to pusty złowieszczy chichot mnie ogarnia. Taki "patryjotyczny" zombi nie ma zmiłowania dla Lechii.
Niebawem pojadę do Warszawy. I tam zapytam profesora Michała Kleibera, który w Bronnej Górze był, czy Orzeł Biały na jego piersi żyw jeszcze? 


poniedziałek, 12 marca 2018

"POGRANICZE"

Moi sejneńscy żydowscy (chazarscy) "Sąsiedzi", wydawcy i promotorzy wielkopomnego dzieła notorycznego łgarza i konfabulanta proffessora Grossa, któren wedle Adasia Michnika Mickiewiczowi jest równy.  Tedy nie trzeba się specjalnie trudzić, by przy ukrytych dotacjach i usłużnych darczyńcach zgrywać się na zaginione polskie plemię. Tubylcza tłuszcza chętnie uwierzy, że to tylko deszcz pada.

środa, 25 października 2017

TYM Stanisław

Mój były przez jezioro Sąsiad dość wprawdzie małostkowy, ale literacko podobno uzdolniony, czego się nie spodziewałem. Potrafił tak rozwlec dowcip, że puenta nia miała szans na zaistnienie. Opowiedzenie w jego obecności jakiegoś "kawału" było grubym nietaktem. Mimo to ( bo czegóż się nie robi dla Sąsiada) przypłynąłem kiedyś do niego przez zamarzające jezioro. Był to jeden z moich głuptackich bezinteresownych kabaretowych wyczynów. Wszakże Sąsiad  na starość postanowił kultywować swój medialny wizerunek, co każdy satyr zawdzięcza zwykle swej oziębłej małżonce lubej. Nie jest jednak tak, że satyryk Tym składa się z rozlicznych nieudolnych felietonowych przepowiedni i odniesień: kocha on otóż wszelkie Zwierzątka. Kiedy więc pracownik Wigierskiego Parku Narodowego zamordował Stanisławowi 50 metrów od płotu jego ukochanego psa, Stanisław nie napisał  o tym morderstwie felietonu – bo takie ma wychowanie – boć go ponoć sam dyrektor WPN przepraszał. Tak więc strzelanie do Zwierząt na  terenie Parku stało  się normą.                                                                                                                                                                                        Kunktatorstwo Tyma godne jest polecenia, bowiem ma on wrodzoną staranność w lokowaniu swojego protestu. Kiedy więc się oburzy w domowych pieleszach na horrendalne w skali budowlane inwestycje w sercu wigierskiej ostoi, zaraz poleci do sekretarza Króla (ówczesnego naczelnego redaktora tygodnika "Wprost") z naiwnym pytaniem. A ten mu odpowie po kilku dniach: "Nie ruszaj tego tematu"! I Tym tematu posłusznie nie ruszy!
Był Stanisław raz jeden w Bronnej Górze i patrzył sobie milcząco i wyniośle na księżycowe jezioro, bowiem chce uchodzić za bezwzględnego purystę. Dlatego hoduje takie kwiatki w swoim ogródku: "analfabeci, którzy nie umieją czytać"! – Jako że Sąsiad największą jest wartością, usiłowałem sprostać sąsiedzkim wyzwaniom. Zdarzyło się więc i tak, że przez tydzień, zimową porą, chroniłem nieobecnego Sąsiada siedlisko przed zadomowionymi demonami: nosiłem drwa, paliłem w piecu, karmiłem psy, opatrywałem rany małżonce wiarołomnej, a nad rezydentem odprawiłem egzorcyzmy. I teraz właśnie mija dwadzieścia lat od tamtych wydarzeń.  Jest więc czas na puentę.
Owóż Tym Stanisław, mój bywszy Sąsiad – to (na podstawie moich doznań) coś na kształt zwykłego dobrotliwego Patafiana!
(Patrz także felieton: "POLSZEWIZM W CZARTA TCHNIENIU").

sobota, 14 października 2017

SZAŁAPAK Anna

Dzisiaj, o godzinie porannej, odeszła Anna na Słowiańskie Łąki.









Moje spotkanie z Anną Szałapak zaczęło się przed dwudziesu laty od uderzenia pioruna w dzień jak najbardziej pogodny. Mój znajomy, wysiadając z mercedesa, rzucił mi od niechcenia kasetę: masz, posłuchaj. To było amatorskie nagranie z Piwnicy, gdzie Piotr Skrzynecki z trudem starał się opanować swoją niedyspozycję. Ale zapowiedział jakoś Annę i piorun walnął...
Napisałem do Anny kilka listów, kilka telefonicznych rozmów z Bryzgla ukryło się w nocnych chmurach. Potem Anna zaprosiła mnie na swój występ do Krakowa... a to późna już jesień była i akurat złożony byłem boleścią. Był zimny, porywisty wiatr z deszczem, a mnie dzieliło od Krakowa 600 kilometrów. Wstałem jednak z łoża i zatrzasnąłem za sobą drzwi mojego zielonego wehikułu. Dojechałem około północy, by zdążyć na ostatnią piosenkę... Potem zaraz wracałem smagany nocnym wichrem.
Lubię takie wspomnienia...
-