piątek, 20 listopada 2020

BREL Jacques


 Kiedyś pewna niewiasta zdjęta z flamandzkiego obrazu powiedziała mi: Mój tata kochał muzykę, ale słuchał tylko dwóch panów na B: Bacha i Brela. Minęło tyle lat, a ja wciąż latam z Brelem jego samolotem w  dniach ostatnich. Tam, gdzie "Wyspy Szczęśliwe" i  szumi Ocean.


POSŁOWIE z Wiejskiej

 Humanoidzi  (Blemmjowie).

Szekspir opisuje ich jako rasę kanibali.


środa, 18 listopada 2020

PLUTON egzekucyjny

 Wypróbowana forma urzeczywistnienia tzw. sprawiedliwości dziejowej i przywrócenia karności w dowolnych państwowotwórczych totalitarnych demokracjach. Jedynie sprawna metoda w dyspucie, w której horyzonty zasłane są już trupami. Sęk w tym, że typowy nawet yntelygent opowiada się za niestosowaniem czynnej obrony ze zwykłego strachu. I te własne mokre gacie stara się uzasadnić na wszelkie sposoby, przywołując Najświętszą Panienkę i całe zastępy świętoszków. 

Kiedy tak sobie i nieco z ukosa patrzę na tych ministrancików i premieryków, na ten pośliców charkot trójzębny, na tych naczelników zaplątanych we własne nóżki z jedną mózgową komórką, która się reprodukuje bez żadnego uzasadnienia, to tylko mam na względzie, że politycznie serwowane łajdactwo zanadto stało się bezkarne. 

Ażeby twórczo nawiązać do Historii, Pluton ten powinien dokonać swego dzieła na Rynku Starego Miasta,  gdzie się odbyło sławetne wieszanie w roku 1794. Tuszę, że Jarosław Marek Rymkiewicz, "wieszcz szalejących Polaków" - (Ebenezer Rojt) przybędzie i da znak do rozpoczęcia egzekucji. A co, literaci mają być tylko do pióra?...

DOERING Jodi

 Wirtualna pielęgniarka z Dakoty Południowej, której przesłanie rozesłano po świecie. Cyt: "Niektórzy ciężko chorzy pacjenci wyzywają personel szpitala i do ostatnich chwil nie wierzą, że naprawdę cierpią na chorobę Covid-19. Przestają krzyczeć, kiedy zostają zaintubowani!"

Podobnie jak Agnieszka Fatyga, której głos (i oddech) po zaintubowaniu uwiązł w gardle. 

czwartek, 12 listopada 2020

W.P.N.

 Walne Plądrowanie Natury.

 Niektórzy używają tego skrótu na oznaczenie tzw. Wigierskiego Parku Narodowego.

Przed...
W trakcie...


I trochę cytatów:
"Park narodowy to obszar chroniony i wydzielony ze względu na charakteryzujące go szczególne walory przyrodnicze, naukowe czy kulturowe. Wyjątkowość parku narodowego polega na tym, że jest zachowany w stanie naturalnym lub w niewielkim stopniu zmienionym przez działalność człowieka. Celem ochrony tego typu terenów jest zachowanie w jak najlepszym stanie walorów krajobrazowych." (...) W artykule 8 Ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku czytamy, że na terenie parku narodowego "ochronie podlega CAŁA PRZYRODA I WALORY KRAJOBRAZOWE".
"Pieczę nad parkiem narodowym sprawuje dyrektor, do którego obowiązków należy kierowanie realizacją ochrony parku."
A tymczasem?
Tymczasem, i to od lat,  rozpuszczane są pogłoski i miarodajne stwierdzenia, że życie na terenie Parku jest nie do zniesienia, bowiem Park utrudnia wymianę nawet zgniłej krokwi w dachu lub sztachety w płocie. Takie brednie są rozpuszczane wśród ludu, by za tą zasłoną realizować sny uporczywych  kretynów. Tak więc spychacze, koparki, betoniarki, wielkie samochody zwożące materiały budowlane, wywożenie budowlanych śmieci do lasu, miażdżenie polnych dróg i ich asfaltowanie i betonowanie "ażeby się nie kurzyło", zwożenie tysięcy ton żużlu dla zasypania podmokłych lasanków, dewastacja naturalnej rzeźby terenu, wycinka starodrzewu - to obrazki parkowej niebanalnej codzienności. Także i w ten sposób Monstrum w każdej odsłonie zostawia po sobie zafajdaną rzeczywistość.

piątek, 30 października 2020

FATYGA Agnieszka


Dzisiaj, o poranku, odeszła - ale tylko na Drugą Stronę. Bowiem tylko tam zachowały się słowiańskie bory, czyste rzeki i strumienie, jeziora, łąki i lasanki, dwory i przysiółki, gościńce i bezdroża, stodoły i świronki, stajnie i zagrody, krzywe opłotki  - i za nimi osamotnieni Rycerze.             .

poniedziałek, 26 października 2020

OSTATNI DZWONEK


 Adolf Kudliński nie żyje. Przeszedł na Drugą Stronę, by pojawić się niespodzianie wśród nas po raz wtóry, na pohybel głupkom i łotrom. Panie Adolfie, pewnie będę się z Panem spierał zażarcie w kilku kwestiach, ale czekam TU na Pana!




środa, 23 września 2020

573

15 sierpnia 2020 roku podpisano akt militarnej okupacji Rzeczypospolitej przez armię Stanów Zjednoczonych i jej dowolnych kontrahentów. W dniu 17 września odbyło się głosowanie w Sejmie nad jego ratyfikacją.. Takie daty z premedytacją wybrano jako ważkie dla niepodległości Polski w obliczu jej dobrowolnego unicestwienia. Wszystko za zgodą i wolą ludu. Tedy poślicy i poślice jakże ochoczo już tylko przyklepali ten akt zaprzaństwa. 15 sierpnia podpisał się pod nim minister Płaszczak, a 17 września 363 wybrańców pospólstwa. Kunktatorstwem wykazało się 69 marionetek. Heroiczną postawę przyjęło  14 sejmowych aktorów. Cały akt liczy sobie 64 strony i zawarty jest w druku sejmowym nr 573. Przed czytaniem należy wziąć środek na przeczyszczenie. 

wtorek, 22 września 2020

SUWAŁKI

Miasto nad Czarną Hańczą założone przez kamedulskich biznesmenów.  Rezerwuar komunalnych ścieków zasilających jezioro Wigry. Pustynny ugór Ducha i Intelektu. Grzebalnia żywych zwłok. Lotniskowiec wynajęty objazdowej militarnej trupie. 

Wszakże jedno szczególnie wydarzenie zostanie zapisane w suwalskich annałach czasu zarazy. Owóż prezydent tego miasta kichnął i miał lekko podwyższoną temperaturę, co skwapliwie zapodano w głównych krajowych wiadomościach. Na ulicach Suwałk dał się zaraz zauważyć wzmożony ruch pełzającej zamaskowanej ciżby.



sobota, 19 września 2020

KONFEDERACJA

"BRONIĘ (bronimy) UBOJU WIELOKULTUROWEGO" - gładko wydobył z poselskich trzewi Jakubek K. - konfederat spełniony. W ten twórczy sposób katolicka maskarada posła-reżysera Grzesia B. uzyskała wymiar duchowy, którego nie sposób się wyprzeć. Skoro jednak już Lucjusz Annaeus Seneka przestrzegał przed pospólstwem, uznając je za towar pochodzący z oszustwa, to ja z łatwością już ośmielę się wysnuć taki wniosek, że infantylna błazenada "Konfederacji" w zakresie procedowania praw Zwierząt przyniesie jej ból i frasunek. Kalkulacje przecież trzeba opierać na w miarę rozumnych podstawach. Jednakże brednia to stanowczo lepszy wyborczy wehikuł.

poniedziałek, 24 sierpnia 2020

BASTION Białoruś

(...) 

Te trzy kropki to po to, bym nie musiał wyjaśniać znaczenia Bastionu w walce orężnej. Bo przecież Białoruś - czyli Dobroruś - to znacząca część dawnej Rzeczypospolitej: Bronna Góra, Okopy, Kobryń, Żabinka - to moje włości i tam bije moje serce. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, bym chciał cokolwiek obecnym mieszkańcom odbierać. Dlatego przeniosłem Bronną Górę nad Wigry.

W obliczu tedy nowych wyzwań, jako dawny obywatel Rzeczypospolitej, po dogłębnym rozważeniu - oddaję oto swój głos obecnemu prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence.

środa, 5 sierpnia 2020

BIAŁY kwadrat

Kiedy Kazimierz Malewicz namalował czarny kwadrat na białym tle - czasy nie były spokojne. W obliczu przewartościowanych pojęć - Sztuka próbowała znaleźć dla siebie swoje miejsce. Naturalną więc konsekwencją takich prób było namalowanie białego kwadratu na białym tle, co wyznaczało  kres opisów i symboli świata podobno rzeczywistego.
I oto ujrzałem świeżo wymalowane na zdartej korze przydrożnych drzew białe kwadraty. (Uprzednio zmasakrowano puszczańską drogę, aby (rzekomo) wozy straży pożarnej mogły się tam zmieścić). .Na błękitnym zaś suwalskim niebie paradują bez przeszkód bojowe śmigłowce sposobiącej się do wywołania wojny obcej armii. Po zapadnięciu zmroku słychać nocne myśliwce. Na rynku w Suwałkach odbywa się odpust: pancerne kohorty grzeją motory. Lud ma spuchnięte od klaskania prawice. 


(Po kilku dniach na kwadratach pojawił się wymalowany rowerek. To powściągliwa jest metafora  na wyrażenie dość pospolitego zgłupienia. Rowerek, jaki jest, każdy widzi.)

poniedziałek, 27 lipca 2020

**************

Cenzor kochający inaczej wolność słowa. Manipulator utyskliwy. Katolicki cep na niezależne umysły pozostające poza jego ferajną. Zwolennik Disneylandu w Tatrach pod architektonicznym kierownictwem wizjonera w góralskim kapelusiku i różnych (jak domniemywam) odłamów Goralenvolku. Orędownik wprowadzenia dziecięcej edukacji, która mordowanie Zwierząt podnosi do rangi patryjotycznej powinności, bowiem nauka zabijania jest katolickim dobrem narodowym. (Dlatego klecha odprawiający mszę wśród zwłok pomordowanych Zwierząt uchodzi za szczególnie natchnionego katolskiego patryjotę). Młot na czarownice - czyli kiełbie we łbie pod sutanną prałata.
 
Tego rodzaju ingrediencje spożywane są w religijnym uniesieniu przez publikę pod biało-czerwonym sztandarem.
Tfu!

poniedziałek, 29 czerwca 2020

KOŁTUN

Rodzaj strupa na głowie, ulepiony z umysłowego brudu zwanego wszawicą. Wytwór katolickiej misji zniewolenia, krzykliwy i charkliwy, małostkowy i ograniczony do życia w pleśniowej grzybni, w której wiedzie kilka żywotów jednocześnie. Obłudny i zapobiegliwy, żarliwy przy schabowym, piwku i wódeczce,  mętny przy pacierzu, chętny do procesji na kolanach i modlitwy za ojczyznę, którą ma za zakład usługowy. Dlatego chętnie daje posłuch różnym szalbierzom, że właśnie do niego należą urojone i rzeczywiste bogactwa Polskiej Ziemi, mające mu zapewnić bogobojne lenistwo. Nie ma przy tym dbałości za grosz, co zostanie po jego rabunkowym patryjotyzmie. (Dla wyjaśnienia: patrz grafika p.t. PATRYJOTA w Dziupli Błotniaka).
Kołtuństwo tedy - co każdy powinien zauważyć, jeśliby miał taką sposobność - przejęło zarząd w spółce, która ma administrować schedą po upadłęj Rzeczypospolitej. (Ostatecznie tylko 23 lata zajęło tubylcom unicestwienie Rzeczypospolitej w przeszłości).
Tak więc prezydęckie wybory, które tyle emocji skupiają, to zaledwie konkurs piękności, w którym zamiast powabnych niewiast mizdrzy się dwóch facetów w wyścigu do Pałacu. A tam odaliski i gondole pełne roznegliżowanych cór Koryntu. W takim państwie chciałbym żyć i nie umierać, co wystarczy wielu za polityczny program skutecznie inspirujący Kołtunów do udziału w ludowym festynie.

poniedziałek, 22 czerwca 2020

INFAMIA

Uznając konieczność wprowadzenia tego pojęcia na powrót do życia potocznego, sięgnąłem do wszelakich słowników, aby nie mądrzyć się zbytecznie. I otóż na samym wstępie natknąłem się na taki ambaras, że w słowniku języka polskiego wydanym w roku 1968 - to pojęcie w ogóle nie występuje, chociaż w słowniku Michała Arcta z roku 1938 Infamia opisywana jest dość złowrogo jako: "niesława, hańba, nikczemność, pozbawienie sądowe czci i utrata praw obywatelskich". Stąd niedaleko było do banicji! Zygmunt Gloger z kolei utratę honoru orzekał na poczet Infamii, czyli bezpowrotną utratę czci. Albowiem: "stan szlachecki, jako zakon rycerski, zastępował wojsko i armję, których nie było, więc porzucenie jego szeregów miało znaczenie dzisiejszej dezercyi z wojska. Szlachcic, który z rycerza stawał się w mieście szynkarzem lub kramarzem, uważanym być musiał przez stan rycerski za dezertera."
I tak dochodzimy w umysłowej abnegacji do roku 1995. Tu już redaktorzy są odważni i Infamię dopisują do języka  polskiego.
A ja upominam się o powtórne wpisanie  Infamii do Polskiego Kodeksu Honorowego. Niechaj się zbierze kilku lub kilkunastu sprawiedliwych i niech "orzekają". Bez krwi i przemocy! Bez nieobliczalnych sądów. Bez knebli na ryjach.
Niech zadziała tylko słowo, bo w nim żyjemy.

środa, 10 czerwca 2020

ZNAKI


Z dawien dawna, w kronikach i ustnych przypowieściach, wspominano o pojawianiu się szczególnych Znaków zwiastujących dramatyczne wydarzenia.
Taki Znak ukazał się 6 minut po zachodzie słońca (i trwał około piętnastu minut) dnia 7 czerwca roku 2020 na wschodnio-południowej stronie Niebios w Przesmyku Suwalskim.

sobota, 30 maja 2020

NOWICKI Jan (druga edycja)


Pan Jan, do którego mam słabość, pomylił się według mnie, bo nie jest to czas dla lekarzy i pielęgniarek. (Chyba że miał pan Jan na myśli obsługę szpitali psychiatrycznych). Jest to właśnie czas dla polskich generałów. A ci, jeśli nawet są, postanowili poczekać na lepsze czasy. Najwyraźniej szable schowali w babskiej pochwie!

piątek, 24 kwietnia 2020

LIST z Przesmyku Suwalskiego

Gen. bryg. dr inż. Ryszard Parafianowicz: List otwarty do wojskowych
 Szef Sztabu Generalnego WP, generał broni Rajmund T. Andrzejczak, Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, generał broni Jarosław Mika, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, generał dywizji Tomasz Piotrowski, Generałowie, Oficerowie, Podoficerowie i Żołnierze Wojska Polskiego, zwracam się, jak kolega, do Was – wojskowych, którzy kontynuujecie wierną służbę Rzeczypospolitej Polskiej w obronie jej niepodległości i granic, którzy jesteście strażnikami Konstytucji RP oraz honoru żołnierza polskiego.
Koledzy Żołnierze!

Dziś politycy partii rządzącej znowu prowadzą nas do katastrofy. Wszyscy wiemy, że nasze bezpieczeństwo, to nie tylko podpisanie paktów. Nie papierki traktatów dają poczucie spokoju, to tylko dokumenty prawne. Polska przed II Wojną Światową miała ich mnóstwo, ale nie uchroniło to jej przed agresją, nawet ze strony tych, z którymi były one podpisane.

Stosunki z Waszyngtonem są priorytetem dla polityków PiS. Od lat Polska bierze udział w różnych aferach USA. Wbrew oficjalnym deklaracjom polityków PiS, że Amerykańscy żołnierze są na polskiej ziemi, szkoląc się i zapewniając bezpieczeństwo wschodniej flance NATO, Amerykanie robią swoje interesy i próbują demonstrować swoją siłę wojskową.
Po raz kolejny politycy z nas kpią. Posłużyli się kłamstwem dla osiągnięcia swojego celu politycznego. Dokładnie tak, jak w określaniu obrońców niepodległości naszej Ojczyzny „bandytami”, jak w budowaniu atmosfery agresji.

Nastąpiła amerykańska okupacja tak zwana dobrowolna, ale dla nas przymusowa. Przeprowadzenie manewrów Defender Europe 20 w pobliżu granicy rosyjskiej jest oczywistą prowokacją i niejako sugestią, jakoby istotne zagrożenie dla Polski i w ogóle dla całego Sojuszu faktycznie pochodziło właśnie z Rosji. Dzisiaj nad rozumem dominują fobie rządzących. Naszego bezpieczeństwa to nie zwiększa, Polska jest raczej postrzegana jako pole walki.

Liczą się butne hasła dla wyznawców nowej religii kłamstwa, a nie przemyślana polityka międzynarodowa. Pod opieką państwa odradza się ideologia faszyzmu, która uśmierciła wcześniej 6 milionów Polaków. Z bólem w sercu muszę stwierdzić, że płynie ona również z Ministerstwa Obrony Narodowej.

Dzisiaj służycie złu, służycie kłamstwu i budowaniu międzynarodowych podziałów. Pod kierownictwem polityków PiS, nie przyczyniacie się do budowy potencjału obronnego wojska ani też jego morale!

Krew u nas zawsze jest tania, ale tym razem politycy grają Waszą krwią.To Wasze życie, Wasze decyzje i Wasz wstyd!

Ja będę walczył z wszystkimi dostępnymi mi środkami i wykorzystam wszelkie możliwości, aby dotrzymać składanej przeze mnie przysięgi: „…Za sprawę mojej Ojczyzny, w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić.”

Z żołnierskim pozdrowieniem, gen. bryg. dr inż. Ryszard Parafianowicz

List ten został opublikowany na stronie Akademii Sztuki Wojennej (cóż za operetkowa nazwa) i wywołał skręt jelit u garniturowej ferajny. Nie mam wielkich oczekiwań wobec generała brygady Ryszarda Parafianowicza (suwałczanina zresztą), ale ciekawe mogą okazać się dywagacje, dlaczego właśnie temu generałowi podsunięto pod nos taki list. Przecież pamiętam, jak się uganiał po Przesmyku Suwalskim w sztabowych grach wojennych dla rzekomej obrony Rzplitej przed rosyjskim agresorem, a suwalskie Radio 5 - rozmiłowane w U.S.Army, podobnie jak suwalski samorząd - relacjonowało to wydarzenie na rusofobicznym bezdechu.


niedziela, 15 marca 2020

MISTYFIKACJA

Niby jest to zwykłe oszustwo, ale przydane jest mistyfikacji wiele zwodniczych dodatkowych wdzięków. Bo przecież łasi jesteśmy szczególnie na takowe wdzięki, które przenoszą nas w rzeczywistość zafałszowaną, w której rozkwita nasze jakże złudne poczucie bezpieczeństwa: od chorób, od zdrady i zaprzaństwa, od śmierci i zapomnienia, od pychy i nieszczęśliwej miłości, i - przede wszystkim - od naszej małości wiekuistej. Kiedy więc przychodzi czas próby, padamy na kolana i paciorkami chcemy obłaskawić własną bezmyślność, która przywiodła nas do zguby. Bo w czasie Zagłady rzekomo jedyną nadzieją jest modlitwa o zmiłowanie do wyświetlanego domyślnie w Niebiesiech od czasu do czasu boskiego hologramu. 
Kiedy w pierwszych dniach września 1939 roku samoloty z biało-czerwoną szachownicą (nasze poczciwe P-7, P-11 i trochę P-24) toczyły powietrzne bitwy nad Warszawą, ludność z zapałem obserwowała te akrobacje dopóty, póki nie spadły pierwsze bomby. Dopiero wtedy wojna ukazała swoje prawdziwe oblicze, które dotąd zdawało się grymasem myślących czarnowidzów.
I dzisiaj, kiedy uwolniliśmy Dżina z butelki, wielu ma nie tylko mokre spodnie, ale jeszcze, Drodzy Rodacy, usiłuje je Wam nałożyć na głowę. Albowiem ta obecna wojna, którą karmimy własnym strachem i głupotą, nie jest i nie będzie podobna do żadnej wojny poprzedniej.

sobota, 7 marca 2020

PUBLICYSTA

Mam w tej mojej pustej głowie wiele pominiętych i zapomnianych "skarg i wniosków" - którym nie umiałem podołać - albowiem zawsze stał na przeszkodzie jakiś trywialny chochlik lub z premedytacją przeprowadzona akcja dezinformacji i pospolitego ściemniania.
Ale zawsze się przecież znajdzie wśród internetowej gawiedzi ceniony publicystyczny kuglarski Publicysta, który sardonicznym uśmieszkiem wybroni każdy umysłowy nadmuchany ekwipaż. (Ta poetycka transformacja stworzyć zapewne może  wiele racjonalnych odniesień, ale nie jest w mocy przywołać dowolnej rzeczywistości, w której akurat przebywamy).
Tedy się nigdy nasz cyrkowiec nie przyzna, komu i gdzie coś uszczknął  lub zwyczajnie ukradł i na własne publicystyczne łąki wprowadził. Czyta tedy po kryjomu teksty pozostających w cieniu - czasem z własnego wyboru - wyrobników pióra i zaraz sprzedaje za brzęczącą monetę cudze wymysły. Przy okazji zbiera wśród biedniackich fundatorów gotówkę na wykup mieszkania w przedwojennej kamienicy, bo gawiedź potrzebuje ulokowanego w zamożnej dzielnicy patriotycznego autorytetu, który duby smalone też czasem prawi i prawić pewnikiem zamierza - okraszone sowicie wiedzą dość dostępną dla w miarę rozumnych przedstawicieli ludzkości. A to wszystko dlatego, by skutecznej wizerunkowej strategii podołać.
I na ten przykład "Bantustan" - zamiennik dogorywającej Rzeczypospolitej - zrobił niebywałą karierę.  Z lubością tedy powtarzają ten synonim dziennikarscy totumfaccy. Ale żaden nie wspomni, komu zawdzięczają pozory własnej umysłowej udręki. I najzupełniej słusznie, albowiem wszystko i tak wepchane zostaje do niszczarki, której na imię wolność słowa.