niedziela, 13 października 2019

POKOT wyborczy

"Wielkość narodu i jego postęp moralny można poznać po tym, w jaki sposób obchodzi się on ze swymi zwierzętami". (Mahatma Gandhi)
Pani doktor Ewa Kurek ma odmienne zdanie i tako rzecze: : "Ja bardzo kocham zwierzęta, ale uważam - tak jak ś.p. zmarły wczoraj profesor Szyszko - że polowania po prostu służą zwierzętom, przyrodzie i wszystkim". (Dlatego jakiś zdesperowany Jeleń lub Dzik wystrzelił w końcu w stronę proffessorskiego zada w obronie własnej rodziny, bowiem Proffessor lubił brać udział w rzezi drzew i zwierząt).  Jeszcze inny  internetowy bogoojczyźniany maestro ogłasza z zajadłą dezynwolturą, że trzeba nauczyć się zabijać sarny, dziki, łosie, jelenie i wszystko, co w lesie żyje - więc nie ma prawa do istnienia w naszym popierdolonym cywilizowanym świecie - bowiem nauczymy się w ten sposób strzelać, co naszej powstańczej unicestwiającej frazeologii przyniesie wymierny pożytek.
A więc Pokot, czyli ludyczne święto zdeprawowanej tubylczej ludności, której ktoś lub coś pozbawione rozumu nadało wyborcze prawa. Zaprawdę, taki głos nie jest wiele wart - co widać wokół gołym okiem. Tylko cierpienie zwierząt trudne jest do oszacowania. Rachunek otrzymamy niebawem. Pisemna zgoda na likwidację Rzeczypospolitej nie jest już potrzebna. 

sobota, 5 października 2019

DŁUG

Wprawdzie wielu uważa prywatny dług i państwowy za zobowiązanie nie mające żadnych skutków, ale pozbawiona dowcipu codzienność przeczy tak radykalnie zamazywanej rzeczywistości.
Otóż nawet baron Kronenberg miał taką patriotyczną powinność, by na Powstanie Styczniowe łożyć, nie bacząc na straty w bankowej buchalterii. Liczyła się bowiem nie tyle strata, co zyski z tak pojętej straty.
Dzisiaj wielu imbecyli oskarża Edwarda Gierka o nadmierne zadłużanie Polski. Ale niechaj policzą te trefne wprawdzie dolary i gdzie się one podziały! A tu żadnej wdzięczności - jeno kamień grobowy na piersi. I prostackie prześmiewcze kawałki.
Kiedy więc z lubianym przeze mnie Andrzejkiem K. się spotykam, który prawi mi o zmniejszaniu polskiego długu za rządów Dobrej Zmiany, to przecież nie mam śmiałości by mu powiedzieć, że dług ten zwiększa się o blisko 100 milionów PLN codziennie, bo tak zadłuża Polskę na swoje polityczne potrzeby jego ulubiona Kaczka Dziwaczka. (A jeszcze i w tle mam  wypowiedź premiera Morawieckiego - chyba niezbyt z Naczelnikiem uzgodnioną - że "należymy do ośmiu najbardziej zadłużonych krajów świata, a na pierwszy rok funkcjonowania 500+ wzięto 20 miliardów PLN kredytu").
Tymczasem - co zdaje się już nie do wytrzymania - wokół słyszę beneficjentów 500+ - którzy za te kilka banknotów tracących sukcesywnie swą wartość, gotowi są spopielić cały kraj, czyli Polskę.
I za ten spłachetek polskiej ziemi ginęli na darmo nasi lotnicy i rycerze, husarze i obozowe ciury, rozstrzelani w Palmirach i zamęczeni na Pawiaku.
Polsko, nie jestem Ciebie godzien!
Takie powinno być hasło na polskim sztandarze.

piątek, 20 września 2019

SEX sejmowy

Jest to myśl polityczna umocowana w kilku numeracjach Rzeczypospolitej. Boć przecież nie od dziś wiadomo, że władzę nad śmiertelnikami dają sex, religia i pieniądze. Co wystarcza wielu za jedynie właściwą projekcję rzeczywistości zamieszczoną w triadzie: bozia, honor, ojczyzna. Dlatego ważnym, choć zapomnianym niesłusznie jest literacki opis obyczajów "hrabianki" Anastazji Potockiej (Marzeny Domaros), gdzie główne role grają jej kolejni kontrahenci do dupcenia. Bo przecież, co wynika z tej kroniki - czego  Długosz, Gall Anonim, Kadłubek i Pasek jej zazdroszczą - przepuściła pani Marzena (ciepła w rzeczy samej kobitka w jarmarcznym stylu) przez swoje łono kilka znaczących w swoim czasie politycznych kukiełek. Bo, za przeproszeniem, jak takiemu wybrańcowi ludu członek spodnie rozrywa wskutek nadmiernego obcowania z płcią piękniejszą, to zazwyczaj wskutek tej boskiej ingerencji pozostaje on w poszarpanych gaciach i bez zbroi - a przecież pole bitwy o pomyślność i dalsze istnienie  Rzeczypospolitej jest w tym wymiarze dość odległe. 

poniedziałek, 9 września 2019

KARUZELA wodzów

Otóż mieliśmy wodzów naczelnych w ciągu niespełna roku trwania Powstania Listopadowego aż JEDENASTU -  bo tyleż było nominacji. I tu otwiera się brama Wesołego Miasteczka, w której koń wodza naczelnego tak często zmienia swego jeźdzca.

gen. Józef Chłopicki: 3 grudnia 1830 - 17 stycznia 1831
gen. Michał Radziwiłł: 20 stycznia 1831 - 26 lutego 1831
gen. Jan Skrzynecki: 26 lutego 1831 - 12 sierpnia 1831
gen. Henryk Dembiński: 12 sierpnia 1831 - 16 sierpnia 1831
gen. Ignacy Prądzyński: 16 sierpnia 1831 - 17 sierpnia 1831
gen. Henryk Dembiński: 17 sierpnia 1831 - 19 sierpnia 1831
gen. Kazimierz Małachowski: 20 sierpnia 1831 - 7 września 1831
gen Kazimierz Małachowski: 7 września 1831 - 10 września 1831
gen. Maciej Rybiński: 10 września 1831 - 23 września 1831
gen. Jan Nepomucen Umiński: 23 września 1831 - 24 września 1831
gen. Maciej Rybiński: 24 września 1831 - 5 października 1831



czwartek, 22 sierpnia 2019

GAGUCKA Maria


Matka moja, zamordowana przez Najświętszą Panienkę Królową Polski i jej katolickich wyznawców (lubo Jahwicznych  bałwochwalców) w 33 wiośnie życia. Kiedy umierała, kazano mi, dziewięciolatkowi, masować Jej stygnące serce. Na parapecie stała gipsowa morderczyni z uspokajającym uśmiechem. Obok paliły się świece, jako namiastka wiecznego ognia i złudnej nadziei, że owa matka rzekomego Zbawiciela ma jakąkolwiek moc sprawczą. (Dlatego zaniechano wszelkiego wołania o lekarską pomoc). Tedy - choć po latach - zgłaszam niniejszym do Prokuratury przypadek zatajonego morderstwa mojej matki, Marii Gaguckiej, urodzonej w Bronnej Górze na Polesiu, na której dokonano zbrodniczego szarlatańskiego eksperymentu autorstwa katolickiego fanatyzmu i ciemnoty. Wtedy właśnie, w te dni gasnącego światła, wszystko zostało załatwione i zatajone w imię czystego katolickiego sumienia - i wystawiono lipny akt zgonu. ...Choć pewnie, zanim nieodwołalnie umarła, jeszcze można było Ją uratować. Ona sama nie mogła już wezwać pomocy, bowiem rychło straciła przytomność, a ja z dziecięcą wiarą ufałem w mądrość dorosłych. (Ważniejsze jednak były modlitwy do figury zastygłej w majestatycznej pozoranckiej pozie.) ...O poranku próbowałem otworzyć Jej umarłe oczy.
Dlatego powiadam: Zgiń i przepadnij i od naszych wrót odstąp katolski fantomie. Ileż jeszcze chcesz krzywd wyrządzić w Naszym Kraju? Zgiń i przepadnij po stokroć i wszędzie, gdzie ścielisz swoje miazmaty, legnij wreszcie i sczeźnij, w proch cuchnący się obróć. A jeśli jeszcze gdzieś twoje truchło się ożywi - zdechnij zatruty przez własne wyziewy.
I niechaj Bogowie - w ostatniej scenie - przynajmniej moją Łzę przytulą. Widzowie niczego i tak nie zauważą.

Wszyscy otumanieni religijną emfazą i współwinni - już dawno nie żyją. Jednakże "żyje" jeszcze i wciąż ma się dobrze główna sprawczyni ofiarnego mordu na mojej Matce. To figura gipsowa pomalowana tandetnie, która zwodzi i ku śmierci prowadzi. A imię jej Matka Boża.
Sąd tedy z mojego oskarżenia i w imię równości wszystkich wobec prawa powinien odbyć się niezwłocznie. Oskarżona, tzw. Matka Boża (etc.) ma się stawić na rozprawę lub powinna zostać doprowadzona. Wyrok zdaje mi się oczywisty! Potem runą kościoły i plebanie. Klechy w pył wygnańczy gościńców się zamienią. I tylko Wisła trwać będzie  "z ramionami pod głową" ...



GIEWONT

Właśnie piorun walnął w Giewont i zmasakrował kilku turystów, w tym także dzieci. Najwyższy to czas, by krzyż żelazny z Giewontu znieść i przetopić w hucie na swoiste paciorki. Katole mogą się modlić na nizinach w ustronnych miejscach, bo to wstyd. Najwyraźniej znów Najświętsza Panienka - Królowa Polski miała swoich poddanych w głębokim poważaniu. Kuchnia tej Dobrodziejki przygotowuje niechybnie - jak to już drzewiej bywało - polski stos ofiarny.

GOULD Glenn

Gould - Wieczny Chłopiec. Aby nim pozostać upiłował nogi swego odrapanego i skrzypiącego, czyli ponad miarę zużytego krzesełka. Tedy klawiaturę miał tylko nieco powyżej brody, jak niegdyś, gdy nogami starał się sięgnąć do pedałów. Mruczał przy tym i podśpiewywał, co jest wskazówką, że grał tylko dla siebie i gwiazd. A te wyposażyły go w umiejętność pamięciowego rozwiązywania matematycznych operacji tak nieskończenie bliskich muzyce. Dlatego używał mowy ludzkiej bez żadnego powodzenia. Męczył tedy swoich przyjaciól wielogodzinnymi nocnymi telefonami. A oni zasypiali zasypywani jego monologiem. Kiedy budzili się po godzinnej drzemce - Gould wciąż do nich mówił niezrażony ich milczeniem, więc znów zasypiali. A on grał te swoje Wariacje Goldbergowskie, które Bach skomponował na dobre sny hrabiego Keyserlinga.
I ja wśród tych usypiających kaskad w kątku pod cudzym fortepianem dorastałem, ażeby znów w wieczny sen się obrócić. Gould dociągnął zaledwie do pięćdziesiątki - i miał ku temu wyraźny powód.


niedziela, 11 sierpnia 2019

CIUPCIANIE

W zamierzchłych czasach pojęcie to wytłumaczyła mi z szelmowskim błyskiem w oczach  pewna pół wieku z hakiem starsza ode mnie matrona, której seksualna inicjacja przypadała zapewne jeszcze na początek wieku dwudziestego. W młodzieńczym osłupieniu i wstydzie wysłuchałem więc sentencji o rubasznym sarmackim rodowodzie, co niewiasta owa przyjęła z prawdziwą satysfakcją:-"Lepiej ciupciać bez miłości, niźli kochać bez ciupciania"! - rzekła z filozoficzną zadumą. W zakończeniu tego erotycznego monodramu dodała  informację, że to babcia przekazała jej tę maksymę, kiedy była dorastającą jeszcze dziewicą  - na wzór i podobieństwo Najświętszej Panienki.
A wspominam tę historię dlatego, że ciupcianie  (z 14-letnią ukraińską dziewczynką przymuszoną do prostytucji) zasłużonej pierwszej sejmowej baletnicy "Penelopy" Kuchcińskiego w podkarpackim burdelu nosi wszelkie znamiona polackiej racji stanu, realizowanej przy udziale floty powietrznej, oddanej wspaniałomyślnie przez tubylców do dyspozycji chuci "Penelopy". 
Nie mają tedy racji utyskujący malkontenci, że ginie w narodzie tradycja. Ona wręcz zyskuje jeszcze bardziej wielowymiarowy kształt, bowiem dopełnia ją polityczna pornografia likwidatorów Rzeczypospolitej.

sobota, 3 sierpnia 2019

RABINI operacyjni

Termin użyty przez majora "Gromskiego", "Gozdawy" (Tadeusza Wardejn-Zagórskiego), w meldunku ze Starego Miasta w dniu 25 sierpnia 1944 roku: "Wśród rabinów operacyjnych (III-ka i II-ka) - dalszy wybuch pewności siebie i nonszalancji". Niedaleko był Delegat Rządu i świta.

Nie będzie więc od rzeczy wspomnieć i o tym, że generalnej pacynce  mało było warszawskiej hekatomby, bowiem w podniosłym generalskim nastroju wydała w dniu 23 sierpnia rozkaz (na szczęście zignorowany) rozpoczęcia powstania w Krakowie.
Bór-Komorowski był dobrym kawalerzystą, w co wierzę. Ale na jego szarżę zasłużył tylko jego koń!

niedziela, 23 czerwca 2019

KUKIZ Paweł (II)

D.U.P.E.K. i Ignorant (Patrz: słownik wyrazów obcych). Polityczny inwalida i sejmowa chroma primabalerina w trakcie Wniebowstąpienia. Trybun Białego Domku na wariackich papierach. Sowietolog spóźniony. Rozrywkowa odsłona polackiego parlamentaryzmu.
(Druga edycja)

wtorek, 28 maja 2019

czwartek, 23 maja 2019

ŻORŻETA

Dyplomatyczna forma ekskluzywnej szmaty; coś na kształt perkalu dla podbijanego ludu, który w kolejnych wyborach manifestuje mentalność człekokształtnych parazytów. Paciorki made in U.S.A.

sobota, 20 kwietnia 2019

SOŁOWJOW Władimir

Potrzeba trochę czasu, aby zebrać myśli, bo Błotniaka zatkało! Ale gospodin Sołowjow zostanie  potraktowany z należną jego reputacji rewerencją. A ta jawi mi się jako polskie wkurwienie na programowo złą wolę lub pospolitą głupotę, tym bardziej wtedy, gdy płyną one z Rosji. To ja i wielu innych pracujemy nad odwróceniem antagonizmów rosyjsko-polskich i polsko-rosyjskich, nad dzielącym nas fatalizmem, a ten telewizyjny dziennikarski wypierdek jednym głuptackim i z premedytacją zacietrzewionym głosem obraca w nicość nasze wysiłki. Tedy wypada mi przypomnieć, kto odbierał polskie szlacheckie majątki po naszych Powstaniach. I komu te majątki były przekazywane przez carską administrację. Jak więc Sołowjow śmie obarczać Polaków takimi zbrodniczymi dokonaniami. Tam są konkretne liczby i ogólnie można powiedzieć, że 80 procent zasekwestrowanych przez carat majątków przeszło we władanie żydowskie. Więc kto odbierał?
Gospodin Sołowjow formułuje jeszcze najcięższe oskarżenie: "To wy, Polacy, nie naziści, wymordowaliście Żydów"!  Każdy, kto przeczyta kilka moich tekstów może zobaczyć, jak krytyczny stosunek mam do moich współplemieńców. Jednakże ta piramidalna kalumnia przekracza wszelkie granice. Jest więc Sołowjow szkodnikiem, który rusofobię w Polsce chce napompować dla antyrosyjskiej histerii w sobie wiadomym celu. Jeśli zaś prawdą jest, że prezydent Władimir Putin odznaczył Sołowjowa Orderem Aleksandra Newskiego, to uczynił to zapewne przez pomyłkę, i ja na jego miejscu bardzo bym się wystrzegał pochlebstw, którymi go obdarza. Ja, jako polski pan, daję Sołowjowowi najzwyczajniej w mordu - bo taką mam publicystyczną fantazję!
Sołowjow - potworek polackiej rusofobii i troski ojczulka Mołotowa!

P.S.
Dokładny cytat brzmi: "Większość Żydów była zabita nie przez niemieckich nazistów, a przez Polaków". "To wy, kanalie, (Polacy) mordowaliście, prześladowaliście i odbieraliście majątki  (Żydom).
.

piątek, 12 kwietnia 2019

MUR

Suwalskie Radio 5 - które szczyci się swoim patronem duchowym niezbyt Polsce przyjaznym Lewartowem-Geremkiem - skrzętnie odnotowało z właściwą sobie błyskotliwą emfazą, że suwalskie więzienie ubogaci się o czterystumetrowy betonowy wysoki mur i baraki, w których jakoby kilkudziesięciu więźniów będzie wytwarzać listwy przypodłogowe, bo taki rodzaj więziennej przedsiębiorczości wpłynie orzeźwiająco na zastygłe w umysłowym marazmie rzesze tubylczej ludności. Inwestycja ta pochłonie wprawdzie 10 milionów PLN, ale znajdzie tam też zapewne zatrudnienie ukraiński folklor jako strażnicy, bo przecież nie możemy wspominać bez końca ukraińskich zbrodni na bezbronnej ludności polskiej. Nie podano przy tym powodów dublowania istniejących ogrodzeń. Dlatego duch Kostki-Biernackiego stoi u więziennych bram, bo Suwałki - jak słyszę - nie są wyjątkiem. Obóz w Berezie Kartuskiej to polacka duma i zaczyn politycznej myśli w sam raz na obecne czasy. A jakby ktoś miał jakieś niestosowne wątpliwości, to "najwspanialsza na świecie armia" czuwa w niedalekim Orzyszu!  

DUBENINKI

Ta spora wieś na północy Suwalszczyzny doznała niebywałego zaszczytu. Owóż, wzorem niegdysiejszych propagandowych haseł z epoki Władysława Gomułki - który jednakowoż polskości nie zamierzał się wyzbywać, chociaż popełniał z tego powodu kardynalne błędy - wnuki postanowiły przekuć Gomułkowe dokonania na język dostępny dla wyuczonych analfabetów. Zadekretowano więc obchody na stulecie powołania Policji Państwowej: 100 POSTERUNKÓW NA STULECIE! I ten setny posterunek przypadł właśnie Dubeninkom. Urządzono tedy ministerialną fetę, bankowy premier też raczył przyjechać, ale nikt nie wspomniał, że Gomułka mówił o TYSIĄCU SZKÓŁ NA TYSIĄCLECIE!
I jakkolwiek by nie oceniać Gomułkowskich umizgów do proboszczów, biskupków i kardynałków, do katolickiej i rzekomo jedynej wersji polskich dziejów, to wyraziście się jawi różnica między szkołą a policyjnym posterunkiem, w którym tylko ktoś bezdennie naiwny będzie szukał pomocy.
Tak więc, bezmyślni Rodacy, jesteście oto wydawani na łup zaciężnych wojsk i aparatu przemocy z trudnym do ustalenia ośrodkiem decyzyjnym. Ale to z waszym udziałem odbywa się pogrom polskości!

środa, 6 marca 2019

MISZKA

Rosyjski niedźwiedź, któremu oświecone demo-kracje chcą zafundować kurację odchudzającą wbrew jego woli. Miszka ma jednak własne sposoby na pozbycie się politycznych dietetyków, terapeutów i intruzów, co zakute i swoiście swawolne z gwiazdkami na pagonach militarystyczne łby projektu Zagłady przyswoić sobie nie potrafią. Dlatego Jewo Wieliczestwo Władimir Putin wysłał tym generałkom jasny przekaz, że rakiety atakujące z terytorium Priwislanskiego Kraju świętą Ruś, nie tylko zostaną zniszczone, ale i ośrodki decyzyjne także, a te, jak wiadomo, znajdują się poza Rzeczpospolitą. Morał z tego wynika taki, że Miszka traktuje okupacyjne polackie władze ze szczególną dezynwolturą. Jest tedy nadzieja na prawdziwe zbliżenie myślącej części Lachów z resztą słowiańskiej rodziny. Legion Polski w Rosyjskiej Armii - że się powtórzę - to jedyny znak dla Rosjan, że nie pozostawiliśmy ich w potrzebie! I tak nam Swarożycu dopomóż!
Póki co zadekretowana rusofobia realizowana jest pod hasłem macenasa Bartosiaka: "W interesie Polski leży upadek Rosji". Tuż za nim tupie bezsilnie nóżkami kauzyperda Targalski.

piątek, 22 lutego 2019

HOŁKI

Wyjątkowo perfidne szkodniki posługujące się właściwościami mimikry. Zakładają tedy na swoje pancerze nie tylko garnitury i mundury, ale i otrzymują odpowiednio sute gaże za swoją bezinteresowną służbę na rzecz maluczkich tłumoków, którym świecą jako boskie objawienie, albowiem religijny fanatyzm może być zawsze użyteczny. Na miejsca swojej działalności wybierają zwykle tereny szczególnie cenne krajobrazowo i przyrodniczo, czyli parki narodowe. Swoich odchodów nie zabierają, bo z nich wyradzają się następcy. Wygląda więc na to, że popularne w ludowych wierzeniach strzygi odchodzą do lamusa.

poniedziałek, 4 lutego 2019

TERAZ Polska

Znak towarowy łupionej i sprzedajnej na wszelkie sposoby atrapy Rzeczypospolitej.


Rysował: Zdzisław Romanowski

piątek, 18 stycznia 2019

NIEWIADOMSKI Eligiusz

Emanacja odoru grobowej pleśni falsyfikującej wierność Rzeczypospolitej. Nieszczęsne wcielenie adoptowanej odsłony rycerskiego honoru, który nie pozwalał niegdyś bezbronnemu strzelić w plecy. Napędzona patryjotyczną narkozą trumienna purchawka, czyli polacka definicja pleśniowej grzybni, w której wiodą swój chwilowy żywot wybrańcy narodu jako grabarze polskości. Tekturowy malowany zbawca polskiej duszy i jej uśmiercony plenipotent.
Z pogrobowców wciąż jednak wydobywa się Niewiadomskiego swojski zapaszek...

czwartek, 27 grudnia 2018

ZAWADZKI Jerzy

Był kiedyś taki klecha w Suwałkach, z którym się przyjaźniłem. Odwiedzał mnie w trudnych moich chwilach zawsze zatroskany i zapraszał do siebie na obiad i dysputy. Miał poczucie humoru i takie wewnętrzne ciepło, bynajmniej nie emanujące katolicką pychą. Kiedy odprowadzaliśmy na wieczny spoczynek Józefa Majewskiego - z którym miałem nieco na pieńku - opowiadał ambarasujące dowcipy, bym nie uległ zwątpieniu w życie wieczne. Orator z księdza Jerzego był także nietuzinkowy, bo kiedy wygłaszał z ambony, zaraz światłość wiekuista niewiadomego pochodzenia unosiła się nad jego ornatem, co zapewne nie było mile widziane w kościółkowej administracji. 
Razu jednego odwiedził mnie w Bronnej Górze z Bohdanem Cywińskim po jego powrocie z emigracji, który poszukiwał na Suwalszczyźnie miejsca do zamieszkania. (Ale o Cywińskim dłuższa powinna być nota). Widzę więc księdza Zawadzkiego jak dziś, gdy w krótkich gatkach idzie leśnym duktem do wioski nad Wigrami.
Tyle o Dobrych Duchach, które w wądołach wigierskich zamieszkują, gdzie pogańskie tlą się światełka.

środa, 5 grudnia 2018

OLSZAŃSKI Wojciech

Komediant, któremu poświęciłem trochę atramentu dla dobra sprawy. Kiedy więc zaczął się patetyczny spektakl, nie szedłem w tłumnym pochodzie, ale proklamowałem tzw. zdanie odrębne i akceptację na wyrost, chociaż szybko zauważyłem, że coś musi gościa w moich tekstach szczególnie uwierać, do czego onże nie ma zamiaru się przyznać. Aliści prawdziwe wzburzenie wstąpiło w moją wątrobę dopiero wtedy, gdy ten umundurowany halabardnik nazwał mnie "strachliwym polaczkiem", bo nie aprobuję niszczenia grobów nawet naszych zaciętych wrogów. (Olszański jest zaciętym katolem, który na internetowej scenie wymachuje pogańskim symbolem). Tenże więc Olszański albo Jabłonowski na teatralnym afiszu, jako głupkowaty czternastolatek rozbijał młotem groby niemieckich żołnierzy, czym się wciąż bez żenady w patryjotycznym szale chwali. Zaiste, zasługi te w walce o polskość powinny być wreszcie należycie docenione, bo jest Olszański w dodatku politycznym wizjonerem, który własną główkę obarcza zadaniem ponad siły przeciętnego tubylca. Kiedy zaś chce błysnąć szczególnie oryginalną tezą aktorskiej publicystyki, wysyła Mazepę na Madagaskar, o czym Beniowski natychmiast informuje Słowackiego.
Jest też nasz wojowniczy halabardnik potencjalnym dzieciobójcą, albowiem jego fanatyczna niechęć do "kochających inaczej" zmaterializowała się w oświadczeniu, że gotów byłby zabić własnego syna,  jeśliby ten miałby takie odchyłki od przyjętego standardu. Wprawdzie Olszański ma córkę, ale jej życie może być zagrożone, gdyby miała nieostrożność ujawnić się jako lesbijka!
Zwyczajem Olszańskiego jest "dawanie z liścia" swoim oponentom. Ja nie nadstawię drugiego policzka i oddam! A rękę mam ciężką, wyćwiczoną w wieloletnim dźwiganiu kamieni, a nie patryjotycznym rozbijaniu kamiennych nagrobków.
Na Targówku znałem wielu podobnych Olszańskiemu chojraków!

sobota, 6 października 2018

PATLEWICZ Radosław

Kukiełka brodatej ortodoksji, czyli wystrugany z kijka ostentacyjny katolik. Podaje rzekome odkrycia jako własne wynalazki. Głosi, że 90 procent "tutejszych" ma w dupie Rzeczpospolitą. Ja nawet w tym segmencie nie tylko z Patlewiczem się zgadzam. Ale jak wytłumaczyć w takim razie, że tyleż deklaruje oficjalnie swój katolicki rodowód. Przecież katolicka bozia zawsze występowała na pierwszym miejscu w ojczyźnianej frazeologii!